Tuż po tym jak podjęłam decyzję o wyprowadzce, ale zanim to jeszcze zrobiłam sypiałam bardzo źle. W ogóle nie sypiałam. Leżałam na kanapie gapiąc się bezmyślnie na monitor laptopa do rana. A rano- uff do pracy. Pierwsze noce na Mokotowie były jak marzenie. Ledwo przykładałam głowę do poduszki cały świat zmieniał się w miękką aksamitną czerń. Było cudnie. Teraz już nie jest tak bajkowo. Leżę długo w pustym łóżku i wyobrażam sobie, że obok leży męskie ciało. Ciepłe, ale nie wiem jak ciepłe. I pachnące, ale nie wiem jak pachnące. Dotyka mnie, ale nie wiem jaki to dotyk. Potrzebuję mężczyzny u swego boku i nie jest to żadna tajemnica. Nie lubię być sama, choć oczywiście stan ten ma swoje zalety to jeszcze ich nie poznałam.
Kilka dni temu A. powiedział mi, że w przyszłym roku też nie dostanę obiecanej umowy. W jednej chwili mój świetny humor prysnął. Do końca dnia byłam pochmurna i pogrążona w swoich myślach. Kiedy zauważył, że "zrzedłam i mina mi skwaśniała" odpowiedziałam, że od początku mojej pracy mnie zwodzi. Zdziwił się chyba, ale zrozumiał. Dobry humor nie powrócił. Cały czas czuję się zawiedziona, rozczarowana, oszukana... Nie mogę chodzić do pracy, nie chcę. Jestem naładowana złymi emocjami. Chodzę jak bomba i wszystkimi siłami staram się opanować. Nie chcę wybuchnąć, bo i tak nie mam wpływu na decyzje prezesa. A. też nie może nic zrobić, a mój wybuch żalu właśnie w niego by uderzył.
Zadziwiające jest to, jak on na mnie działa. Rozładowuje mnie, rozbraja w jednej chwili- spojrzeniem czy słowem. I nawet nie celowo. Jakoś tak, po prostu. I tylko gdy wychodzi a ja odbieram kolejny telefon od Nieporadnych Pizdek mam ochotę wykrzyczeć im w słuchawkę, że niańczenia ich nie mam w umowie, że niczego nie mam, więc mogą spierdalać na drzewo.
Liczę, że mój SS A. (Super Szef- dla tych, którzy nie pamiętają) coś wymyśli, a urlop w Barcelonie przywróci mi chęci do pracy, którą w gruncie rzeczy kocham.
A do wyjazdu jadę na wkurwie i niech buk Was wszystkich broni przed włażeniem mi w drogę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz