to co mi się we łbie ułożyło..."
Więc nie jest czwarta, tylko pierwsza w nocy. Reszta się mniej więcej zgadza.
Ostatnio czas upływa mi na zastanawianiu się i łapaniu doła, albo na zastanawianiu się i łapaniu krótkich chwil radości i nadziei.
Sytuacja wygląda następująco: Odchodzę od J. Tak znowu. Rozszarpałam mu serce, potem wsadziłam w nie łapę i pomieszałam jeszcze trochę a teraz się zmywam. Czuję się z tym strasznie źle, ale nie mam wyjścia. Przynajmniej innego nie widzę. Nie potrafię zmotywować go do działania, zmusić do aktywności. Jego starania ograniczają się usługiwania mi jak jestem w domu. Do biegania z herbatą i kanapkami.
A ja potrzebuję mężczyzny. Faceta z krwi i kości, który pójdzie do pracy, a jak wróci to zerżnie mnie na kuchennym blacie nie pytając czy mi wygodnie. I jednocześnie będzie nosił mnie na rękach z uwielbieniem. Nie ma takich? Więc zdechnę w samotności marząc o seksie, którego już nie zaznam. Bo był kiedyś ktoś taki. Ale nie chcę wracać do przeszłości od której z trudem się uwolniłam. Chcę mężczyzny z charakterem silniejszym od mojego. Takiego, któremu ja się podporządkuję. Który mając nade mną przewagę wykorzysta ją, by się o mnie troszczyć. Będzie się mną opiekował, żebym mogła czuć się kobietą w jego ramionach. Nie pozwoli mi wątpić. Będzie śmiało sięgał po to, czego pragnie- po mnie.
Mam nadzieję, że jest ktoś taki. Dobranoc.
"...cóż, jedyną matką jaką znasz
jest nadzieja... głupią matkę masz
jeśli wiesz, co chcę powiedzieć
i jutro gdy obudzisz się
poczujesz swą w nocniku dłoń
jeśli wiesz, co chcę powiedzieć..."
http://www.youtube.com/watch?v=4vSbrYml0pE&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=kukXGeWNq6E
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz