piątek, 29 kwietnia 2011

na podłodze

siedzę na podłodze w garderobie, która teraz po części też jest moja i wkładam moje życie na nowe półki.

Swoje rzeczy przywożę po kolei, po trochu. Tak jest dobrze, tak jest lepiej. Nie chcę wielkiej przeprowadzki na hura i nie chcę wielkiego zamieszania. Wszystko jest idealnie. "Przecież już tu mieszkasz i nie ma co ściemniać" powiedział mi któregoś razu. Jest tak naturalnie, krok po kroku niby bez pośpiechu ale jednak w zawrotnym tempie. Dziś przywiozłam całą walizkę i to największy z dotychczasowych transportów.

Weszłam do garderoby i usiadłam na podłodze. Jestem taka szczęśliwa. Czuję się trochę jak Carrie Bradshaw z seksu w wielkim mieście. I choć ta garderoba jest bardziej warszawska niż nowojorska (i wierzę, że nie trzeba tego porównania tłumaczyć) dobrze mi.

Znalazłam miejsce dla swoich szpilek Lanvin dla H&M. Kupiłam je fantastycznego dnia. Wieczorem była impreza w Powiększeniu. Byłam z dziewczynami z pracy i świetnie się bawiłam. Czekałam na Niego, a miał przyjechać po swoim koncercie (!) i przed porannym wyruszeniem w trasę w roli kierowcy (!!). Oczywiście przyszedł. Jak tylko się pokazał zeszłam z parkietu i poszliśmy na drinka. Nie wiem ile godzin przegadaliśmy na kanapie, ale podobno właśnie wtedy postanowił, że będzie się o mnie starał. Wychodząc zorientowałam się, że nie mam swojej bluzy ale nie przejęłam się- byłam w wyśmienitym humorze. Następnego dnia chciałam ją sobie odkupić i pojechałam do H&M. W międzyczasie cały czas wymienialiśmy się sms'ami. Pierwszy raz przeesemesowaliśmy cały dzień nie ograniczając się jedynie do naszych zwykłych pospotkaniowych uprzejmości. Oczywiście nie kupiłam bluzy, kupiłam za to sukienkę i przepiękne szpilki na które właśnie patrzę i do których się uśmiecham.

Znalazłam miejsce dla swoich szpilek z Zary, które dzielnie towarzyszyły mi w Pradze. Jeszcze noszą ślady bruku ze starówki :) Trzeba wymienić w nich fleki, ale jeszcze jutro je założę.

Kolejno wyjmuję z walizki swoje rzeczy: butki, torebki i ubrania i znajduję im nowe, wygodne łóżeczka. "Teraz tu mieszkamy, moje kochane. Ale nam dobrze."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz