1. ukończyłam kurs fotografii na warszawskiej asp. Wymagało to ode mnie jedynie pieniędzy i samozaparcia. Pieniędzy- wiadomo, edukacja kosztuje. Samozaparcia, bo nie dowiedziałam się tam w zasadzie niczego nowego, za to cały sierpień byłam na wysokich obrotach. Od 9-tej do 13-tej zajęcia na Spokojnej, potem do pracy, zależnie od dnia do 17-tej albo nawet 21-ej. Zaliczam ten kurs do sukcesów, ponieważ w jego ramach zrealizowałam trzy projekty, z których jestem bardzo zadowolona.
2. dostałam się na wieczorową sztukę mediów na asp. Jak się okazało było to proste jak ziewanie, ale wcześniej tego nie wiedziałam. Z teczki byłam zwolniona bo ukończyłam kurs. Na autoprezentacji pytali mnie o to, co lubię w swojej pracy i co mnie w niej motywuje. W pewnym momencie usłyszałam:
- dobrze Pani Moniko, jeszcze tylko jedno pytanie: dlaczego skowronekporanny w Pani mailu?
- to historia miłosna. Nie chcę jej opowiadać.
Przyjęli mnie.
Dziwne jest to, że niezależnie od tego jak bardzo staramy się z K od siebie uciec, to ciągle gdzieś na niego wpadam w różny sposób.
3. zrobiłam kurs na prawo jazdy. tzn jeszcze nie całkiem, bo jestem w połowie jazd, ale teorię mam już za sobą, a jazdy całkiem nieźle mi idą.
4. za swój największy sukces ostatniego czasu uważam fakt, że stabilizuję swoje życie. Żyję bez K i radzę sobie dobrze. Pomimo różnych zbiegów okoliczności i skojarzeń nie daję się chandrze. Trzymam się.
I na tym koniec.
W tym tygodniu wszystko wróciło do nędznej normy. Wydawnictwo sprzedało jeden z numerów, który stanowił 40% pracy studia i 60% budżetu. To oznacza, że jedna z nas (pracujemy we dwie z koleżanką) straci pracę. Po rozmowie z szefem wnioskuję, że raczej będę to ja, bo jestem bardziej ogarnięta i lepiej sobie radzę z problemami. Nie powiedział tego wprost, ale dało się wyczytać między wierszami. Jak, tu kurwa nie nauczyć się walczyć z problemami, skoro każdy miesiąc to walka o przetrwanie? Na pocieszenie usłyszałam tylko:
- nie przejmuj się, przecież do końca października obie macie pracę.
Ręce mi opadły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz