piątek, 3 lipca 2009

zmiany, zmiany, zmiany...

... czyli dokąd przegnała mnie ulewa
Poniedziałkowa ulewa kompletnie zdewastowała moje studio. Sprzęt na szczęście nie uległ poważnym zniszczeniom, ale pomieszczenie szykowane jest właśnie do gruntownego remontu.
W związku z powyższym mi znaleziono nowe tymczasowe miejsce do pracy- w pokoju Mojego Szefa. Myślałam, że będzie strasznie, ale jakoś zorganizowałam sobie miejsce na stół bezcieniowy i lampy, oraz mały kącik na biurko. Pomimo, że Mój Szef to naprawdę wyluzowany koleś, to raczej nie wypada mi już tak swobodnie sobie nicnierobić. No i nie mam tu swojej skórzanej kanapy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz