wtorek, 9 czerwca 2009
Skowronek buduje nowe gniazdo
A więc stało się i zaczynam swoje życie od nowa. Znowu. Wynajęłam przecudnej urody mieszkanie na samym końcu świata (na warszawskim Gocławiu). Mam przestrzeń w mieszkaniu, taras i ogródek. Pełną piersią biorę wdech i... kolana się pode mną uginają. Jakim cudem, do cholery, mam dać sobie ze wszystkim radę?! Spoko, bez paniki. Zawsze jakoś wychodzę z sytuacji bez wyjścia, więc głowa do góry. Jakby na pocieszenie złażą się do mnie wszystkie moje dziewczyny (pies, kot i tchórzofretka) i przeciskają się jedna przez drugą, żeby przylgnąć do mnie jak największym kawałkiem siebie. Im też się tu podoba.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz