czwartek, 11 czerwca 2009

Dobranoc Księżniczko, czyli o J.

Poznaliśmy się w pierwszej klasie szkoły średniej. Byłam wtedy z chłopakiem, który bardzo mi imponował. Sześć lat starszy, inteligentny, utalentowany student czekał aż skończę osiemnaście lat, żeby się ze mną ożenić. Miał już zaplanowaną całą przyszłość. Ja natomiast miałam lat czternaście i właśnie zobaczyłam J. Wysoki, przystojny "typ niepokorny"- 100% tego, co lubię w facetach. Jeszcze tego samego dnia zostawiłam studenta. Tydzień później J. zabrał mnie na naszą pierwszą prawdziwą (i zasadniczo jedną z niewielu) randkę na cmentarz. Byliśmy już parą. Tak oto przebojem wdarł się do mojego życia i pozostał w nim przez osiem kolejnych lat. Były to lata różne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz