wtorek, 23 czerwca 2009

i znowu...

Kolejny tydzień, cholera. Wczoraj udało mi się wymigać od pracy, ale dzisiaj to już nie dało rady. Zresztą jeśli chcę
dostać tydzień urlopu w lipcu (w tym roku mogę dostać urlop w dowolnym terminie poza lipcem), podpisać umowę ze
zmianami jakich chcę i dostać pracowniczy pakiet świadczeń zdrowotnych (nie jestem pracownikiem, tylko
współpracownikiem), to muszę być grzeczna i nie podpadać. Przynajmniej do czasu uzyskania w/w korzyści. A że zawsze lepiej działała na mnie marchewka niż kij, to nie jest tak
najgorzej. Wyszło dzisiaj słońce i weekend upłynął mi też
bardzo miło (w tym tygodniu poniedziałek też zaliczam do
weekendu), to humor też mi dopisuje. No i te boskie
kanapki z ekstra tuńczykiem i zielonymi oliwkami. Dlaczego tak dawno ich nie jadłam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz