Jest 11.30 w niedzielę. Byliśmy wczoraj na imprezie z okazji otwarcia klubu Firley's. Spać położyliśmy się po 5-tej rano, było już całkiem jasno.
Siedzę w łóżku z laptopem na kolanach a obok leży On. Słucham równego oddechu kiedy śpi i czuję się szczęśliwa. Pierwszy raz nie czuję, że mam przewagę. Nie chcę jej i nie potrzebuję. Pierwszy raz to nie do mnie ktoś przychodzi, tylko ja przyszłam do niego a on przyjął mnie z szeroko otwartymi ramionami. Jego ramiona to moje miejsce na świecie. Szerokie i mocne sprawiają, że czuję się bezpiecznie, że mogę wreszcie odpuścić. Nie muszę już być silna, nie muszę być zaradna. On dba i troszczy się o mnie, chroni mnie przed światem. Ciepło jego ciała koi moje zmysły i uspokaja rozbiegane normalnie myśli.
Jest cicho i tak spokojnie.
Jesteś mój. Kocham Cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz