czwartek, 15 lipca 2010

Jest 20-ta


Stoję na przystanku, palę papierosa. Kurwa, było już podobnie. Więc palę i myślę.

Zastanawiam się dlaczego śmieję się tylko w pracy, dlaczego tam jest mi najlepiej. Odpowiedź nasuwa się sama. A. Boże, jak Ci za niego dziekuję. Wystarczy, że jest w pobliżu i robi mi się lepiej. Nasze relacje są niedookreślone- trochę pracy, trochę przyjaźni, dużo troski i dbałości o siebie nawzajem. No i oczywiście bardzo mi się podoba.

Zastanawiam się też, dlaczego ludzie nie zawsze odwdzięczają nam się tym, co im dajemy jeśli jest to dobre. Bo wiadomo dopierdolić w odwecie prawie każdy lubi.

Zastanawiam się, czy wyczerpałam już mój limit szczęścia. Większość ludzi przez całe swoje życie nie jest nawet blisko takiej miłości, jaką ja miałam przez rok. Czy teraz do końca będę już tylko tęsknić? Szczęściara ze mnie, bo jeśli tak, to wiem za czym.

Wniosek przychodzi mi na myśl jeden. Świetna ze mnie kłamczucha. A najlepiej okłamuję samą siebie mówiąc, że jest dobrze.

- Posted using BlogPress from my iPhone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz