niedziela, 14 czerwca 2009

nie pamiętam tego dnia

Obudziłam się rano z dziwnym poczuciem, że coś mi umknęło. Na dnie serca czułam, że straciłam coś, czego już nie odzyskam. Ogarnął mnie smutek.
Pamiętam każdy szczegół z pierwszej nocy spędzonej wspólnie z K. Była zjawiskowa, absolutnie nieziemska. Jego zachwycone oczy, delikatne dłonie, nienasycone usta. Nie potrafię opanować drżenia serca i łez napływających mi do oczu na wspomnienie tamtych chwil. To była piękna noc.
Nie pamiętam dnia po niej. Nie pamiętam poranka, nie pamiętam dnia. Nic. Szukam w głowie jakiegoś haczyka, jakiejś linki, za którą mogłabym pociągnąć, żeby przywołać wspomnienia. Nie mam się czego uchwycić. Zupełnie jakby ta noc istniała niezależnie od czasu, od dnia następnego. Jej wspomnienie zapiera mi dech w piersiach, a potem cisza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz